Gdy pomyślę sobie o ciasteczkach, do których obsługi trzeba obu rąk, języka i szklanki mleka oraz specjalnych kwalifikacji, to mam ochotę puścić tej małej księżniczce cały ten namiot z dymem.
Mnie zastanawia jedno - po cholerę otwierać ciastko, lizać i zamykać spowrotem - moczenie w mleku mogę jeszcze zrozumieć, nie każdy ma zęby, które sobie poradzą z takimi ciastkami - ale po co to lizanie? Czy te ciastka, z domieszką śliny smakują lepiej? Przecież po ugryzieniu, i tak będą wymemlane śliną, więc to trochę głupie - a może chodzi o specjalne połączenie ślina-mleko? Nie czaję, no nie czaję...
ech, nie czaicie to reklama dla dzieci, może one trochę inaczej ją odbierają... mnie jednak osobiście też strasznie w***wiała. do tego stopnia że rzeczonych ciasteczek nie kupiłam nawet żeby sprawdzić
Mnie zastanawia jedno - po cholerę otwierać ciastko, lizać i zamykać spowrotem - moczenie w mleku mogę jeszcze zrozumieć, nie każdy ma zęby, które sobie poradzą z takimi ciastkami - ale po co to lizanie? Czy te ciastka, z domieszką śliny smakują lepiej? Przecież po ugryzieniu, i tak będą wymemlane śliną, więc to trochę głupie - a może chodzi o specjalne połączenie ślina-mleko? Nie czaję, no nie czaję...
OdpowiedzUsuńech, nie czaicie to reklama dla dzieci, może one trochę inaczej ją odbierają... mnie jednak osobiście też strasznie w***wiała. do tego stopnia że rzeczonych ciasteczek nie kupiłam nawet żeby sprawdzić
OdpowiedzUsuń